Przejdź do głównej zawartości

Mglistego przewodnik po anime, część I Ausf. B

Słowem wstępu
Po wszelkich komentarzach, prośbach I błaganiach i opisie wszystkiego co uważam za ważne powstał 14-stronnicowy potworek, którego nikt nie dałby radę przeczytać. Postanowiłem zatem podzielić go na dwa mniejsze odcinki – pierwszy, dzisiaj, jest dokończeniem nostalgii, zaprezentowaniu dzieł studia Ghibli oraz przedstawienie owoców współpracy z 80sLove. Reszta niebawem.


Nostalgia

Oto wszystkie pominięte przeze mnie serie należące do tej zacnej grupy. Uwaga! Poniższy zbiór nie jest zwykłą listą anime pokazywanych w polskiej telewizji, a tych faktycznie starych tytułów które leciały w latach 90 i początku XXI wieku.

Tygrysia Maska (1969)        

Fabuła tego jednego z pierwszych anime o walkach wrestlerów jest dość prosta: Tygrysia Maska (bardziej spostrzegawczy zobaczą pierwowzór Kinga z Tekkena), przerażający antybohater zapasów, pierze się na ringu z kolejnymi przeciwnikami. Sielanka trwa do momentu, gdy pod wpływem słów młodego chłopaka pragnie stać się przykładnym obywatelem i wrestlerem. Przeszłość bohatera jednak upomina się o niego, i zmuszony jest stawić czoła nasłanym na niego zabójcom z organizacji, która go niegdyś wychowała. Jak to wychodziło w praktyce? Dużo bicia, lania, i łomotu, choć obecnie wszystko wydaje się dość statyczne… Mimo wszystko oglądało się to przyjemnie.



Dlaczego warto obejrzeć? Znaczna ilość dobrych pozycji z tego gatunku stawia oglądanie obecnie Tygrysiej Maski pod znakiem zapytania, jednak fanów historii nie powinno to zrazić.

Pszczółka Maja (1975)

Pszczółka Maja, sobie lata, uuu, zbiera nektar gdzieś na kwiatach… Wszyscy znają, wszyscy lubią, nikt nie wie że anime! (Może oprócz Was, twardziele). Co więcej, serial oparty jest na książce niemieckiego pisarza Waldemara Bonselsa pt. Die Biene Maja und ihre Abenteuer niemieckiej książce. To dopiero wiadomość. Historię każdy zna: mamy Maję, mamy Gucia, Teklę, Filipa i Aleksandra, którzy wspólnie przeżywają wiele przygód w trawie. Dzieciom się podoba.

 (taki joke)
Dlaczego warto obejrzeć? A kto tego nie oglądał? Ja oglądałem dla Gucia, było z kim się identyfikować.

Generał Daimos (1978)

Wielki robot Daimos i obrona Ziemi przez złymi kosmitami? Tak w skrócie można opisać fabułę tego znanego starszej widowni dzieła. Młody pilot ostatniej deski ratunku ludzkości, Kazuya Ryuuzaki, dzielnie odpiera napór złych obcych. Jego celem nie jest jednak tylko pokonanie wroga – dąży on bowiem do pokoju między zwaśnionymi rasami, by móc żyć długo i szczęśliwie z Eriką – notabene kosmitką i siostrą głównodowodzącego armii z , kosmosu. Anime obfituje zatem w sceny walk, romanse i wyciskacze łez… Klasyka na całego.



Dlaczego warto zobaczyć? Warto wiedzieć skąd amerykanie mieli pomysł na Transformersy.

Gigi (La Trottola) (1981)

Tytułowy Gigi to mały zboczony koleżka który chce mieć dziewczyną z białymi majtkami. Wiem jak to brzmi, ale te anime to jeden z większych koszmarków jakie znam. Siada na psychice, kopie w banię, i tak dalej… Miało być przezabawnie, jest czasem śmiesznie a czasem żenująco.

Dlaczego warto obejrzeć? Nie warto. Ktoś to lubił? Dużo lepszy jest Shin-chan.

Tajemnicze złote miasta (1982)

Uhu, jedno z najciekawszych przygodowo-historycznych anime pokazywanych w Polsce. Historia przenosi nas w epokę konkwistadorów, w XVI wiek, gdzie Esteban oraz Mendoza szukają El Dorado – legendarnych złotych miast. Oglądało się to ciekawie, gdyż zastosowano niespotykany dzisiaj patent – koniec odcinka poświęcano na fragment przedstawiający wycinek z życia Indian. Innymi słowy – bawiąc uczyło.

Dlaczego warto obejrzeć? Interesująca historia podana w ładnej oprawie.

Rycerze Zodiaku (1986)

Pamiętam to anime głównie ze względu na faceta z łabędziem na czole. Absolutnie nic innego nie kojarzę, tylko tego łabędzia. Po przypomnieniu sobie o co chodzi już streszczam: mamy tutaj tytułowych Rycerzy Zodiaku (nazwa stąd, iż każdy ma inny znak zodiaku, dający mu ciekawe moce), którzy włączą w turnieju o zbroję Strzelca (potężną, ma się rozumieć) i tytuł najsilniejszego. Jak zwykle pojawiają się wrogowie, potem inni wrogowie, i tak dalej, przez 114 odcinków. Naprawdę trudno opisać tutaj cokolwiek bez spoilerów. Seria niczym specjalnie się nie wyróżnia – typowy przeciętniak tamtych czasów, jednak fani potyczek żałować specjalnie nie będą.

Dlaczego warto obejrzeć? Facet z łabędziem (w sumie to był Pegaz, ale jakie dziecko kojarzy co to Pegaz?) na czole był w porządku.

Muminki (1990)

Tak, tak, do osób które niewiedzą – Muminki były anime! Znana w Japonii pod nazwą „Tanoshii Muumin Ikka” sympatyczna rodzina wraz z resztą ekipy (czyli Włóczykijem, małą Mi i tak dalej) nie raz gościła na naszych telewizorach w Dobranocce. Nie będę tutaj opisywał o co w tym chodziło, bo i po co – anime składało się w gruncie rzeczy z dość luźno ze sobą powiązanych odrębnych historii.

Dlaczego warto obejrzeć? Bo Buka była niekochana.

Ai To Yuuki no Piggu Gaaru Tonde Buurin (1994)

Ai To Yuuki no Piggu Gaaru Tonde Buurin, w Polsce znana jako Superświnka, leciała swego czasu na TVNie, gdy jeszcze był porządną stacją… Mniejsza o to. Nikt się nie przyznawał, że to oglądał (bo wstyd), ale każdy oczu od TV oderwać nie potrafił. Przyczyna była prosta – komedia była wielce sympatyczna. Historia jest dość prosta: młoda Karin pomaga biednej, znalezionej przez nią śwince, która okazuje się być księciem z planety Booringo. W nagrodę otrzymuje urządzenie, które miało transformować ją w, powiedzmy, seksi laskę. Niestety, świnie mają nieco inny gust niż ludzie, toteż zamieniła się w seksi świnkę… Nie powiem, wnerwiła się nieźle, jednak książę Bekon (no dobra, Tonrariano III) obiecuje dostarczyć właściwy gadżet w zamian za 108 pereł zebranych za wykonywanie dobrych uczynków. Uff, to tak w skrócie. Jest dużo śmiechu, chrumkania i bekonu – ogólnie smakowicie.

Dlaczego warto obejrzeć? Fajna komedia, jakaś odmiana po mahou shoujo.

Pokemon (1997)

Pika pika! Epicka historia o miłości, przyjaźni, zaufaniu i stawiania czoła przeciwnością losu. No i łapania pokemonów, których kiedyś było 151 (teraz przeszło 650…). Ash, Brock, Misty oraz cała zgraja pokemonów (z Pikachu na czele) wyruszają w podróż po miastach regionu Kanto by zdobywać kolejne odznaki w walkach i poznawać nowe Pokemony. Przeszkadza im w tym Drużyna R z Jessie i Jamesem na czele, którym nigdy, przenigdy się nie udaje. Seria powstała na podstawie gier (które swoją drogą są rewelacyjne), a oprócz niej powstało także kilkanaście już filmów pełnometrażowych. Pozycja ogólnie dla młodszych widzów.

Dlaczego warto obejrzeć? By przekonać się o sile przyjaźni. A tak naprawdę: trudno o lepsze anime dla dzieci.

Digimon (1999)

Klon Pokemonów. No, może nie do końca, bo są dość istotne różnice między obiema seriami, ale sprowadzają się do wielu kolorowych i efektownych walk fantastycznych kreatur. Na tym powiedzmy że zakończę opis, Digimonów nie trawiłem, ale swoje miejsce w kanonie mają.

Dlaczego warto obejrzeć? Nie wiem. Moim zdaniem nie warto, Pokemony dużo lepsze.

Soul Hunter (1999)

„Soul Hunter” to jeden z wielu przedstawicieli anime w klimatach fantasy,który odróżnia się od innych serii całkiem rozbudowaną i fajną fabułą. Opowiada historię Taikoubou, młodego i raczej leniwego „nieśmiertelnego”, który dostaje zadania zabicia 365 osób zagrażających ludzkości. Reszta to klasyczna opowieść o zbieraniu drużyny,  pokonywaniu wrogów i też trochę o miłości. Technicznie niczym się nie wyróżnia wśród anime końca lat 90’, jednak wszystko jest odpowiednio dobrze zaprojektowane i kolorowe.

Dlaczego warto obejrzeć? Przyzwoita fabuła i dające się lubić postacie.

Studio Ghibli

Postanowiłem stworzyć osobną kategorię temu studiu, gdyż każdy ich film, choć odmienny od pozostałych, stoi na najwyższym poziomie fabuły, animacji i dźwięku.

Nausicaä z Doliny Wiatru (1984)

Film sci-fi studia Ghibli. W dalekiej przyszłości ludzkość stoi na krawędzi wyginięcia. Po wielu konfliktach zbrojnych Ziemia nie przypomina już tego co znamy obecnie – wielkie połacie terenu pokrywa toksyczny, ciągle rozprzestrzeniający się las, a owady, nierzadko gigantycznych rozmiarów, stanowią realne zagrożenie dla człowieka. W tym świecie przyszło żyć tytułowej Nausicee, córce władcy Doliny Wiatru. Posiada ona pewien ciekawy dar: potrafi porozumiewać się z owadami, przez co dość bezpiecznie może zapuszczać się głęboko w las. Niestety, spokój nie trwa wiecznie – rozbicie samolotu z tajemniczym ładunkiem ściąga niemałą armię jego właścicieli, rozpoczynając konflikt, którego stawką jest Dolina Wiatru, a może i cały ekosystem planety. Film jest świetnie zrealizowany (co należy do znaków rozpoznawczych studia Ghibli), niezmiernie wciągający i udany. Polecam każdemu, niezależnie od wieku.

Dlaczego warto obejrzeć? To film studia Ghibli, dla wielu już samo to jest wyznacznikiem jakości. Pozostali niech obejrzą ją dla samej fabuły i wyśmienitych teł.

Grave of the Fireflies (1988)

Grobowiec Świetlików to jeden z głębszych i poważniejszych filmów w repertuarze studia Ghibli. Dotyka on cierpień przeżytych podczas Drugiej Wojny Światowej. Na przykładzie losów grupy bohaterów, którzy tracą swych bliskich, doświadczają głodu i nieprzychylności ludzkiej (nawet rodziny), która zmusza ich do opuszczenia miasta i zamieszkaniu w leśnej kryjówce, autorzy pokazują okrucieństwa wojny oczami cywilów, panującą powszechnie znieczulicę i egoizm. Technicznie film trzyma wysoki poziom, zarówno fabuła, animacja jak i muzyka są na najwyższym poziomie.

Dlaczego warto zobaczyć? By przekonać się że anime to nie tylko pierdu pierdu mieczem, ale także porusza naprawdę poważne i trudne tematy.

Księżniczka Mononoke (1997)

Kolejny na liście film studia Ghibli. Piękna, długa opowieść o wojowniku o wdzięcznym imieniu Ashitaka, który mieszka na skraju lasy i Żelaznego Miasta. Ludzie z tych terenów są nieustannie narażeni na ataki demonów z lasu, o czym przekonał się na własnej skórze nasz bohater – podczas walki zostaje naznaczony śmiertelną skazą. Jedynym jego ratunkiem jest spotkanie się z tajemniczym opiekunem lasu (swoją drogą przerażający typ), w czym pomaga mu reszta jego kompanii – wychowana przez wilki San oraz pazerny grubas Jigo. Klimat i muzyka fantastycznie podkreślają wrogi i tajemniczy świat opowieści, gdzie śmierć czai się za każdym rogiem. Film ogląda się z zapartym tchem, nigdy nie wiedząc co się zaraz wydarzy. Cud, miód i orzeszki.

Dlaczego warto obejrzeć? Pokręcone projekty demonów, opiekuna lasu, no i bardzo ciekawe zakończenie.

 

Mój sąsiad Totoro (1998)

Kolejny wspaniały film studia Ghibli, tym razem o wiele bardziej nadający się dla dzieci. Dwie dziewczynki, Mei i Satsuki, wraz z ojcem przeprowadzają się do domu na wsi. Podczas gdy urządzają dom, odkrywają, iż w pobliskim lesie mieszają duszki zwane Totoro, z którymi przeżywają wiele barwnych przygód.

Dlaczego warto obejrzeć? Bardzo dobra bajka dla dzieci (i nie tylko).

Gundamy (i inne) od 80sLove

Po pierwszym wykopie poświęconym przewodnikowi wykopowicz 80sLove podzielił się ze mną swoją krytyką, co zaowocowało współpracą. Poniżej prezentuję owoce naszej wspólnej działalności na polu Gundamów – druga połowa w przyszłym odcinku. Brawa dla tego Pana za poświęcenie swojego cennego czasu ;) Nie dodawałem własnych opisów, bo, jak już pisałem Gundamów nie jestem, a zasady „nie znam się to się wypowiem” nie uznaję.

Seriale z oryginalnego uniwersum Gundama - Universal Century (UWAGA: Openingi często mają niewiele wspólnego z klimatem samego serialu; np. Victory Gundam mimo bardzo dopingujących, wesołych czołówek, jest najbardziej mroczną częścią tej marki). Trzy produkcje, powiązane mocno wydarzeniami i fabułą (potrzebne podstawowe informacje z poprzedniej serii, jak relacje bohaterów i polityka):


Mobile Suit Gundam (1979) - dostępna na Crunchyroll.com i Youtube z angielskim dubbingiem (wersja z napisami też istnieje).



Mobile Suit Zeta Gundam (1986) - najpopularniejszy Gundam w historii japońskiej TV. Można go obejrzeć legalnie na Crunchyroll.com (angielskie napisy) i Youtube (angielski dubbing). Istnieją też trzy film kompilacyjne, których nie polecam (bardzo zmieniona fabuła). Powstał również sequel ZZ Gundam, który ze względu na głupotę w pierwszych 20. odcinkach, odradzam.



Gundam Char's Counterattack (1988) - finał znajomości oryginalnych bohaterów Gundama z ładną animacją (po remasteringu Blu-ray piękną). Sequelem tej części jest aktualnie wydawany Gundam Unicorn.


Niezależne produkcje, dziejące się w powyższym świecie (dla nowicjuszy):

Gundam 0080: War in The Pocket (1989) - wojna z pierwszego Gundama z perspektywy 10-latka, pierwszy Gundam nietworzony przez Yoshizuki Tomino.

Gundam 0083: Stardust Memory (1991) - rozrywkowy Gundam z małą ilością trupów. Wśród twórców Shoji Kawamori (autor Macrossa, pierwszych modeli Transformers, statków z Ulisses 31) i Shinichiro Watanabe (autor Cowboy Bebop). Akcja dzieje się między pierwszym, a drugim serialem.


Victory Gundam (1993) - najmroczniejszy Gundam i na dzień dzisiejszy finał świata Universal Century, Tomino przeżywał skrajną depresję i był w konflikcie z nowymi właścicielami studia Sunrise - producentem zabawek Bandai.


Uniwersum Macross:


Super Dimension Fortress Macross (1982) - szczyt gatunku "real robot", pierwsze myśliwce, zamieniające się w roboty, pierwsza fikcyjna piosenkarka, popularyzator efektu animacji wirujących pocisków "Itano Circus". Serial produkowany przez plejadę wcześniej lub później znanych twórców, w tym Studia Nue (projekty robotów w Daimosie i statków w Space Battleship Yamato), Artlandu (późniejsza adaptacja Legend of Galactic Heroes), podstudiów Tatsunoko, ludzi z grupy fanowskiej Daicon Film (potem Gainax), założycieli AIC. Autorów goniły terminy, więc jakość animacji różniła w różnych częściach serialu, jednak twórcy wykazywali się dużą pomysłowością.


Efekt "Itano Circus", użyty po raz pierwszy w Ideonie, a spopularyzowany przez Macrossa:


W Ameryce serial został połączony z dwoma innymi serialami nad nazwą Robotech, z mocno zmienioną fabułą i cenzurą. Mimo to odniósł niemały sukces, torując drogę dla dystrybucji innych anime w USA.

Macross: Do You Remember Love? (1984, film) - uważany wraz z Nausiccą z Doliny Wiatru (pierwszą produkcją Studia Ghibli) za nową jakość japońskiej animacji.


Macross Plus (1984) - 4-odcinkowa seria o budżecie 39-odcinkowego serialu. Jedno z pierwszym anime, wykorzystujących techniki komputerowe przy animacji. Reżyserami: Shoji Kawamori (Macross, pierwsze modele Transformers, statki z Ulisses 31) i Shinichiro Watanabe (późniejszy autor Cowboy Bebop). Debiut Yoko Kanno jako kompozytorki.

Inne serie mecha:


Ideon (1980) - serial twórcy Gundama, w którym najbardziej epatuje swoją depresją. Brutalna wersja Daimosa, nie dla dzieci.


Votoms (1983) - gatunek tzw. "twardego SF", historia o żołnierzu, które chce się dowiedzieć, dlaczego współtowarzysze chcieli go zabić.


Megazone 23 (1985) - pierwszy cyberpunk anime i sztuczna piosenkarka (przodek programu vocaloid Miku :) Trailer dla osób od 18 lat:


Gunbuster (1987) - pierwsza anime mecha autorstwa Gainaxu, adaptacja teorii dylatacji czasu na potrzeby historii, nowe spojrzenie na role ludzkości we wszechświecie, mechy w ruskim stylu ;). Przodek Gurren Lagann (im to musiałbym sprawdzić! dop. Mglisty). Z każdym odcinkiem seria zyskuje trochę innego klimatu. Ponadto autorzy zadbali, aby fizyka przedstawianego z nich świata miała sens. Z tego powodu po każdym odcinka jest emitowana lekcja nauczająca.

Bubblegum Crisis (1987) - cyberpunkowe anime o życiu najemniczek, lżejsza wersja Ghost in The Shell i Akiry.

Patlabor OVA, TV (1988) - Mechy w służbie policji, pierwszy żeński pilot jako główny bohater.


To tyle na dzisiaj. Mam nadzieję że nikt się nie obrazi za to, że leży to na blogu - niestety dodawanie treści własnej na Wykopie mnie wcale nie słucha, przez co straciłem ze dwie godziny na dodawanie tego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podsumowanie połowy sezonu

Mała uwaga - nie czytam mangi przed obejrzeniem anime, co by nie psuć sobie odbioru. Dlatego proszę się nie oburzać na "ale jaka to dla ciebie niespodzianka, przecież seria jest fantastyczna!" - tak, wiem że seria jest fantastyczna. Przecież ją wydali, i nawet się sprzedała na tyle, by ją zanimować. Dziękuję za uwagę. Połowa sezonu już za nami, czas na małe podsumowanie obecnych serii.

Macki w 2D wyciągają przyssawki po kasę

Czym jest anime? Czym dla mnie jest anime? Zacznijmy od podstaw. Kogo ja chcę oszukać – dla wielu ludzi każde anime sprowadza się do molestowania małoletnich, fanserwisu, i 2D, a każdy oglądający nie wychodzi nigdy z szafy i pluje na 3D. O ile takie uogólnienie nie jest dalekie od prawdy, warto pamiętać o tym, iż nie wszystkie obrazki wrzucane na Wykop są ściśle powiązane z ecchi i hentai. O nie – większość to po prostu ładne dziewczęta w ładnych okolicznościach przyrody – tak jak wrzucane na #fotografia widoczki. Wiele przedstawia też po prostu „wizje artystyczne” postaci z anime – nierzadko całkiem głębokich i realnych. A reszta to porno. Wielkie, oślizgłe porno. I o ile „dorosłe sztuki to mniam, bo artyści jednak potrafią rysować, o tyle mocno małoletnie też bym na #czarnolisto wrzucił. Ale jestem na to zbyt leniwy, i po prostu tak to już jest z tym tematem. Pamiętajmy jednak, że anime i manga to wielomiliardowe biznesy, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Są ...